czwartek, 19 grudnia 2019

PS_Głód w Polsce istnieje





W 2018 roku na świecie głód dotknął 821,6 mln ludzi, czyli o 11,6 mln więcej niż w roku poprzednim. Oznacza to, że jedna na dziewięć osób kładła się spać głodna - wynika ze wspólnego raportu kilku wyspecjalizowanych agend ONZ. Problem głodu to niestety nie tylko problem krajów Afryki. Według szacunków Czerwonego Krzyża w Polsce ponad pół miliona dzieci jest głodnych lub niedożywionych.
Wzrosła również w Polsce liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie, czyli na poziomie minimum egzystencji. W 2018 r. było to 5,4% mieszkańców, rok wcześniej 4,3% - tak wynika z najnowszych danych GUS-u. To aż 2 mln ludzi, którzy w ubiegłym roku żyli miesięcznie za mniej niż 582 zł, w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego, a w czteroosobowej rodzinie 2+2 - 1571 zł. Życie poniżej granicy minimum egzystencji nie musi oznaczać głodu, ale „ułatwia” pojawienie się tego problemu w rodzinie dotkniętej ubóstwem. Szczególnie dotkliwe jest to dla dzieci. Długotrwałe niedożywienie powoduje u nich zaburzenia psychofizyczne, które mają destrukcyjny wpływ na ich prawidłowy rozwój. Niedożywienie objawia się u nich osłabieniem organizmu, depresją, apatią, rozdrażnieniem a nawet agresją.

Problem jest niestety większy. U dzieci pochodzących z biednych, patologicznych rodzin, zachodzi proces społecznego dziedziczenia. Osoby, które mają dobre warunki bytowe na różnych poziomach: intelektualnym i finansowym, dysponują innym kapitałem startowym, niż dzieci, które są ze środowisk zagrożonych. Osoby ubogie nie mają dostępu do możliwości, z jakich korzystają dzieci z domów lepiej sytuowanych. To bieda powoduje, że dorośli przestają widzieć możliwości rozwoju dla samego siebie, więc ich dzieci także nie dostrzegają rozwiązań. Dorośli często nie chcą wyjść z sytuacji w której się znajdują, a w konsekwencji cierpią na tym dzieci pochodzące z takich rodzin. Często również wstydzą się mówić o swojej sytuacji, co również utrudnia szukanie pomocy, a w konsekwencji – przezwyciężenie jej. We wczesnym etapie życia to „tylko” głód, stygmatyzacja z powodu statusu materialnego, niedostrzeganie innych możliwości. Potem problem się pogłębia. Im dłużej żyjemy w takich warunkach, tym trudniej dostrzec nam inną rzeczywistość.
Pomoc społeczna powinna oferować wędkę, nie rybę. Świadczenia nie rozwiążą długoterminowo problemu ubóstwa. Trzeba edukować i zwiększać świadomość. Nie tylko osoby bezpośrednio dotknięte problemem, ale całe społeczeństwo. Pomoc społeczna służy zaspokajaniu niezbędnych potrzeb życiowych osób i rodzin, a także umożliwianiu im bytowania w warunkach, które odpowiadają godności człowieka. Pomoc społeczna powinna oferować także edukację. Ludzie nie zdają sobie sprawy z wielkości problemu, z tego jak mocno jest on zakorzeniony. „Przecież są świadczenia, dostają pieniądze” – niestety to tak nie działa...

Polityka społeczna w dalszym ciągu ma na tym polu dużo do zrobienia. To ogromy problem. W europejskim państwie dzieci są głodne. Nasza przyszłość chodzi spać głodna. Ich rodzice nie widzą możliwości na poprawę swojej sytuacji albo, co gorsze, nie chcą jej poprawić. Nie bądźmy obojętni na cierpienie innych. Zwłaszcza w okresie przedświątecznym. Jednak zapamiętajmy, jeśli chcemy pomagać innym, róbmy to z głową, nie pogłębiajmy ich ubóstwa. Dajmy im „wędkę” i dobre słowo. Zaklęty krąg ubóstwa to kolejny problem, ale to już na inny czas…

 Nie bądźmy obojętni. Dostrzegajmy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz