W
2018 roku na świecie głód dotknął 821,6 mln ludzi, czyli o 11,6
mln więcej niż w roku poprzednim. Oznacza to, że jedna na dziewięć
osób kładła się spać głodna - wynika ze wspólnego raportu
kilku wyspecjalizowanych agend ONZ. Problem głodu to niestety nie
tylko problem krajów Afryki. Według szacunków Czerwonego Krzyża w
Polsce ponad pół miliona dzieci jest głodnych lub niedożywionych.
Wzrosła
również w Polsce liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie,
czyli na poziomie minimum egzystencji. W 2018 r. było to 5,4%
mieszkańców, rok wcześniej 4,3% - tak wynika z najnowszych danych
GUS-u. To aż 2 mln ludzi, którzy w ubiegłym roku żyli miesięcznie
za mniej niż 582 zł, w przypadku jednoosobowego gospodarstwa
domowego, a w czteroosobowej rodzinie 2+2 - 1571 zł. Życie poniżej
granicy minimum egzystencji nie musi oznaczać głodu, ale „ułatwia”
pojawienie się tego problemu w rodzinie dotkniętej ubóstwem.
Szczególnie dotkliwe jest to dla dzieci. Długotrwałe niedożywienie
powoduje u nich zaburzenia psychofizyczne, które mają destrukcyjny
wpływ na ich prawidłowy rozwój. Niedożywienie objawia się u nich
osłabieniem organizmu, depresją, apatią, rozdrażnieniem a nawet
agresją.
Problem
jest niestety większy. U dzieci pochodzących z biednych,
patologicznych rodzin, zachodzi proces społecznego dziedziczenia.
Osoby, które mają dobre warunki bytowe na różnych poziomach:
intelektualnym i finansowym, dysponują innym kapitałem startowym,
niż dzieci, które są ze środowisk zagrożonych. Osoby ubogie nie
mają dostępu do możliwości, z jakich korzystają dzieci z domów
lepiej sytuowanych. To bieda powoduje, że dorośli przestają
widzieć możliwości rozwoju dla samego siebie, więc ich dzieci
także nie dostrzegają rozwiązań. Dorośli często nie chcą wyjść
z sytuacji w której się znajdują, a w konsekwencji cierpią na tym
dzieci pochodzące z takich rodzin. Często również wstydzą się
mówić o swojej sytuacji, co również utrudnia szukanie pomocy, a w
konsekwencji – przezwyciężenie jej. We wczesnym etapie życia to
„tylko” głód, stygmatyzacja z powodu statusu materialnego,
niedostrzeganie innych możliwości. Potem problem się pogłębia.
Im dłużej żyjemy w takich warunkach, tym trudniej dostrzec nam
inną rzeczywistość.
Pomoc
społeczna powinna oferować wędkę, nie rybę. Świadczenia nie
rozwiążą długoterminowo problemu ubóstwa. Trzeba edukować i
zwiększać świadomość. Nie tylko osoby bezpośrednio dotknięte
problemem, ale całe społeczeństwo. Pomoc społeczna służy
zaspokajaniu niezbędnych potrzeb życiowych osób i rodzin, a także
umożliwianiu im bytowania w warunkach, które odpowiadają godności
człowieka. Pomoc społeczna powinna oferować także edukację.
Ludzie nie zdają sobie sprawy z wielkości problemu, z tego jak
mocno jest on zakorzeniony. „Przecież są świadczenia, dostają
pieniądze” – niestety to tak nie działa...
Polityka
społeczna w dalszym ciągu ma na tym polu dużo do zrobienia. To
ogromy problem. W europejskim państwie dzieci są głodne. Nasza
przyszłość chodzi spać głodna. Ich rodzice nie widzą możliwości
na poprawę swojej sytuacji albo, co gorsze, nie chcą jej poprawić.
Nie bądźmy obojętni na cierpienie innych. Zwłaszcza w okresie
przedświątecznym. Jednak zapamiętajmy, jeśli chcemy pomagać
innym, róbmy to z głową, nie pogłębiajmy ich ubóstwa. Dajmy im
„wędkę” i dobre słowo. Zaklęty krąg ubóstwa to kolejny
problem, ale to już na inny czas…
Nie bądźmy obojętni. Dostrzegajmy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz