wtorek, 3 grudnia 2019

PS_Kobiety w systemie emerytalnym





Kiedy 1 października 2017 roku weszła w życie nowa ustawa emerytalna, specjaliści nie mieli wątpliwości- wprowadzone rozwiązania są nieadekwatne do obecnego systemu emerytalnego i sytuacji demograficznej w Polsce. Punktem budzącym najwięcej emocji i wręcz kontrowersji, było obniżenie powszechnego wieku emerytalnego, czyli granicy możliwości składania wniosku o emeryturę. Co gorsza, ponownie wprowadzono rozróżnienie dla obu płci- kobiety mogą przechodzić na emeryturę 5 lat wcześniej niż mężczyźni. Jest to rozwiązanie dyskryminujące i krzywdzące dla nich.
Formuła emerytalna (czyli sposób wyliczania świadczenia emerytalnego dla osoby ubezpieczonej) jest bardzo silnie powiązana z długością aktywności zarobkowej i przeciętnego trwania życia. W praktyce jest ona wyliczana w następujący sposób:
E = suma wpłaconych składek : dalsze przeciętne trwanie życia

Wysokość świadczenia wzrasta im większy jest liczebnik a im mniejszy mianownik. Tak więc, gdy zarabiamy więcej albo pracujemy dłużej, nasz kapitał automatycznie się zwiększa. Z kolei gdy przechodzimy na emeryturę później (mamy statystycznie mniej miesięcy do przeżycia) dzielimy go na mniej części, więc finalne miesięczne świadczenie jest wyższe. Jak zatem łatwo zauważyć, nowe rozwiązania prowadzą do odwrotnej sytuacji, w obu przypadkach- więc nasze przyszłe świadczenie emerytalne będzie  niższe.

Jak wynika z danych OECD, Polacy są wśród najkrócej pracujących w Europie. Statystyczny mieszkaniec naszego kraju jest aktywny zawodowo przez 33,5 roku. Dla kobiet wynik ten jest jest niższy o prawie 3 lata. Porównując  wysokość minimalnego wieku emerytalnego  dla kobiet w Europie, okaże się, że tylko Słowacja posiada przepisy wskazujące jeszcze niższy wiek niż 60 lat- przy czym dotyczy to wcześniejszego przejście na emeryturę, nie powszechnej granicy. 

Mimo to że powszechny wiek emerytalny jest tylko dolną granicą uprawniającą do przejścia na emeryturę i nie kreuje żadnego obowiązku ani nie wyklucza możliwości kontynuowania pracy, może skutkować presją pracodawców na kobiety. Pomijając już fakt fatalnego przekazu, jaki wysyłają w ten sposób rządzący do Polek. Jasny sygnał, że są słabsze, że powinny krócej pracować, że „dzięki” temu będą mogły poświęcić się rodzinie i opieką nad wnukami. Zupełnie tak, jakby politycy znaleźli alternatywę dla budowania żłobków i przedszkoli. Jakże ekonomiczną.

To, jak kształtowane są w Polsce przepisy systemu zabezpieczenia społecznego jest ewenementem na skalę światową. Polityka społeczna wykorzystywana jest do osiągnięcia szybkich korzyści politycznych, bez względu na konsekwencje społeczne i dobro obywateli. Pytanie tylko dlaczego wciąż się na to godzimy i jak długo jeszcze będziemy to robić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz