Kiedy 1 października 2017 roku weszła w życie nowa ustawa
emerytalna, specjaliści nie mieli wątpliwości- wprowadzone rozwiązania są
nieadekwatne do obecnego systemu emerytalnego i sytuacji demograficznej w
Polsce. Punktem budzącym najwięcej emocji i wręcz kontrowersji, było obniżenie
powszechnego wieku emerytalnego, czyli granicy możliwości składania wniosku
o emeryturę. Co gorsza, ponownie wprowadzono rozróżnienie dla obu płci- kobiety
mogą przechodzić na emeryturę 5 lat wcześniej niż mężczyźni. Jest to
rozwiązanie dyskryminujące i krzywdzące dla nich.
Formuła emerytalna (czyli sposób wyliczania
świadczenia emerytalnego dla osoby ubezpieczonej) jest bardzo silnie powiązana
z długością aktywności zarobkowej i przeciętnego trwania życia. W praktyce
jest ona wyliczana w następujący sposób:
E = suma wpłaconych składek : dalsze przeciętne
trwanie życia
Wysokość świadczenia wzrasta im większy jest liczebnik a im
mniejszy mianownik. Tak więc, gdy zarabiamy więcej albo pracujemy dłużej, nasz
kapitał automatycznie się zwiększa. Z kolei gdy przechodzimy na emeryturę
później (mamy statystycznie mniej miesięcy do przeżycia) dzielimy go na mniej
części, więc finalne miesięczne świadczenie jest wyższe. Jak zatem łatwo
zauważyć, nowe rozwiązania prowadzą do odwrotnej sytuacji, w obu przypadkach-
więc nasze przyszłe świadczenie emerytalne będzie niższe.
Jak wynika z danych OECD, Polacy są wśród najkrócej
pracujących w Europie. Statystyczny mieszkaniec naszego kraju jest aktywny
zawodowo przez 33,5 roku. Dla kobiet wynik ten jest jest niższy
o prawie 3 lata. Porównując
wysokość minimalnego wieku emerytalnego
dla kobiet w Europie, okaże się, że tylko Słowacja posiada przepisy
wskazujące jeszcze niższy wiek niż 60 lat- przy czym dotyczy to wcześniejszego
przejście na emeryturę, nie powszechnej granicy.
Mimo to że powszechny wiek emerytalny jest tylko dolną
granicą uprawniającą do przejścia na emeryturę i nie kreuje żadnego obowiązku ani nie wyklucza możliwości kontynuowania pracy, może skutkować presją
pracodawców na kobiety. Pomijając już fakt fatalnego przekazu, jaki wysyłają w
ten sposób rządzący do Polek. Jasny sygnał, że są słabsze, że powinny krócej
pracować, że „dzięki” temu będą mogły poświęcić się rodzinie i opieką nad
wnukami. Zupełnie tak, jakby politycy znaleźli alternatywę dla budowania
żłobków i przedszkoli. Jakże ekonomiczną.
To, jak kształtowane są w Polsce przepisy systemu
zabezpieczenia społecznego jest ewenementem na skalę światową. Polityka
społeczna wykorzystywana jest do osiągnięcia szybkich korzyści politycznych,
bez względu na konsekwencje społeczne i dobro obywateli. Pytanie tylko dlaczego
wciąż się na to godzimy i jak długo jeszcze będziemy to robić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz