Mimo
upływu lat nie słabnie migracja zarobkowa Polaków do Niemiec. Nie
dziwi więc fakt, że w 2018 r. niemiecki odpowiednik Zakładu
Ubezpieczeń Społecznych odnotował po raz kolejny rekordowy zbiór
składek. Polacy, zaraz obok Turków, wpłacają do Deutsche
Sozialversicherung najwięcej.
Nowe,
najwyższe składki dotyczą systemu emerytalnego, podobnie jest
również z kasami chorych. Według rzecznika Niemieckiego
Ubezpieczenia Emerytalno -Rentowego, cudzoziemcy jednakowo
przyczyniają się do finansowania tego systemu, co obywatele
niemieccy. Dzięki migracji odciążone są także kasy chorych, ale
trzeba pamiętać kto głównie wyjeżdża za zachodnią granicę –
młodzi
ludzie,
którzy z reguły rzadko chorują. Pozornie jest to bez znaczenia,
ponieważ tak jak w Polsce, bycie zdrowym nie zwalnia z opłacania
składek. Jeśli jednak zastanowić się przez chwilę, to Niemcy
mogą czuć się wygrani dzięki zmniejszeniu
nakładów finansowych na
opiekę zdrowotną.
Nie
ma wątpliwości, że gdyby zadać Niemcom pytanie „Wer sind wir?”
na pewno odpowiedzieliby „Die Gewinner!”(zupełnie jak w tym
memie, kto zna ten wie, a jeśli nie – nic straconego). Czy
Polska w takim razie przegrała?
Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Na pewno nie
zyskuje na wyjeździe młodych ludzi, których migracje w jakimś
stopniu pogłębiają proces starzenia się polskiego społeczeństwa.
Nie oznacza to jednak, że ZUS dobrze sobie radził przed otwarciem
granic w 2004 r. Źle zaczęło być niedługo po reformach systemu
całego zabezpieczenia społecznego, a z upływem lat pojawiały się
kolejne problemy.
Obecnie
rządzący w Polsce starają się łatać ubezpieczenia społeczne,
proponując nowe rozwiązania (lub trochę starsze). I tak na
przykład dają kolejne miliony Narodowemu Funduszowi Zdrowia (każdy
na pewno umie sobie odpowiedzieć, jakie to daje efekty). W ramach
ubezpieczenia emerytalnego stworzyli Pracownicze Plany Kapitałowe, z
których ktoś korzysta, ale jest to trochę rozwiązanie na zasadzie
„radź sobie sam”. To właśnie pokazuje, że w skarbonce ZUS-u
ubywa środków. Potwierdzają to również prognozy – w 2060 roku
stopa zastąpienia ma wynosić 25% ostatniej pensji. Aby otrzymać
taką zawrotną kwotę trzeba jeszcze spełnić jeden warunek –
zapomnieć o studiowaniu i iść prosto do pracy.
Brak
wystarczających środków do życia w przyszłości skłania część
osób do ubezpieczania się
w prywatnych firmach asekuracyjnych, inwestowania czy odkładania w skarpetę. Płynie z tego jeden wniosek - „umiesz liczyć, licz na siebie”.
w prywatnych firmach asekuracyjnych, inwestowania czy odkładania w skarpetę. Płynie z tego jeden wniosek - „umiesz liczyć, licz na siebie”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz