Zgodnie
z definicją słownika języka polskiego edukacja to „wychowanie,
wykształcenie”. Edukacją dzieci zajmują się zarówno ich
rodzice, jak i specjalne instytucje państwowe: przedszkola,
szkoły, uczelnie. Zazwyczaj podział obowiązków między te
dwie „instytucje” jest jasny i działa na zasadzie wzajemnego
uzupełniania się. Dzieci na lekcjach robią zadania, a poza szkołą
rodzice pomagają im odrobić prace domowe czy przygotować się do
sprawdzianu. Gdzie w tym wszystkim (o ile ma swoje miejsce) powinna
znaleźć się edukacja seksualna?
W
raporcie Contraception Atlas,
Polska wypadła pod tym względem najgorzej w Europie - zostaliśmy
ocenieni zaledwie na 31,5% . Przegoniły nas nawet Rosja, Białoruś
czy Węgry. Ten coroczny raport przygotowywany przez ekspertów
Europejskiego Forum Parlamentarnego ocenia politykę rządów
poszczególnych krajów w zakresie dostępu do podstawowej wiedzy na
temat planowania rodziny
czy antykoncepcji
(jak i dostępu do niej oraz refundowania). Liderami są Francja i
Belgia (90,1%).
Edukacja
seksualna w szkołach prowadzona jest w formie zajęć wychowania do
życia w rodzinie (WDŻWR). Są one prowadzone od ostatnich
klas szkoły podstawowej, zazwyczaj przez jedną godzinę w tygodniu.
Wśród najczęściej wymienianych zastrzeżeń znajdują się:
okrojona tematyka, nie zawsze kompetentni nauczyciele (często
katecheci), dzielenie zajęć między chłopców i
dziewczynki. Jak podkreślają seksuologowie i eksperci od
dziecięcej edukacji zajęcia te powinny być prowadzone już od
najmłodszych lat, a ich tematyka powinna być dostosowana do wieku.
Zamiast uczyć gimnazjalistów i licealistów jak planować ciążę,
lepiej uczyć ich o dojrzewaniu, o szacunku dla sfery osobistej
drugiej osoby, a przede wszystkim o tym, jak dbać o swoje
bezpieczeństwo.
Jednak
rodzice często nie zgadzają się na to, żeby ich dzieci
uczestniczyły w zajęciach z WDŻWR. Bardzo często kieruje nimi
obawa i przekonanie, że tematy poruszane na zajęciach są
niestosowne dla dzieci. Przecież 20 lat temu nie mieli takich zajęć
w szkole, więc nie widzą potrzeby wprowadzania ich teraz, trudno
się im dziwić. Z jednej strony, zgodnie z artykułem 48 Konstytucji
RP, rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi
przekonaniami i poglądami. Z drugiej jednak, dzieci mają prawo do
niezbędnej wiedzy w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa i ochrony
swojego zdrowia.
Jakie
jest zatem rozwiązanie obecnego dylematu? Przede wszystkim dialog
z argumentacją odnoszącą się do faktów, nie emocji. Edukacja
seksualna w szkołach ma duży potencjał i mogłaby wnieść dużo
rzetelnej wiedzy. Rodzice powinni się zastanowić czy naprawdę
wolą, żeby ich dzieci czerpały informacje na tak poważny temat z
internetu, gdzie każdy może napisać, co tylko mu się podoba.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz