czwartek, 23 stycznia 2020

PS_A słoiki chcesz?



Może nie postrzegamy tego w ten sposób, ale jako studenci często migrujemy. Migracje kojarzą nam się raczej z podróżą do jakiegoś odległego miejsca, najlepiej poza granicami kraju (w związku ze zbliżającą się sesją właściwie każdy kierunek ucieczki jest dobry). Jak zatem wyglądały i jakie są kierunki migracji wewnętrznych w Polsce?



Tło historyczne


Ponad 50 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej dominujące były migracje ze wsi do miast. Wiązało się to z dynamicznym rozwojem przemysłu i samych ośrodków miejskich, łącznie ze wszystkimi dobrodziejstwami, jakie oferowały – elektrycznością, gazem, komunikacją, dostępem do kultury, edukacji czy służby zdrowia. Wsie bardzo odstawały pod tymi względami od miast, co zachęcało ludność, szczególnie młodą, do opuszczania swojego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Kolejną zaletę ośrodków miejskich stanowiło rozwijające się na dużą skalę budownictwo mieszkalne, czyli bloki z wielkiej płyty, będące częścią krajobrazu Poznania i innych dużych, polskich miast. Ośrodki miejskie mogły złapać chwilę oddechu dopiero pod koniec lat 90., kiedy tendencja trwająca od końca drugiej wojny światowej lekko wyhamowała. Rok 2000 okazał się pod tym względem przełomowy – odnotowano wówczas dodatnie saldo migracji na terenach wiejskich. Trzeba jednak zaznaczyć, że dotyczyło to jedynie wielkich miast, otoczonych wsiami. Ludzie znajdujący się w dobrej sytuacji materialnej
, ze stabilną pracą, znaleźli sposób na ucieczkę z zakorkowanych, hałaśliwych centrów miast i przenieśli się na tereny podmiejskie. I tak zostało do dzisiaj.


Miasta satelickie vel miasta-sypialnie, czyli spotkajmy się w połowie drogi


Miasto satelickie jest miastem o pewnym stopniu samowystarczalności w kwestii usług i zatrudnienia, ale pozostaje uzależnione od między innymi szkolnictwa wyższego
, kultury czy administracji od sąsiadującego z nim większego ośrodka miejskiego. Określenie „sypialnia” wzięło się z tego prostego powodu, że jego mieszkańcy najczęściej wyjeżdżają do centralnej części aglomeracji, aby pracować lub uczyć się. Znanymi miastami satelickimi w Polsce są Tychy, Koziegłowy, Świdnik czy oddalony około 40 kilometrów od Warszawy Żyrardów.


Skoro jesteśmy już przy stolicy – kim są warszawskie słoiki?


Słoik to potoczne, lekceważące określenie ludności napływowej, która zamieszkuje Warszawę. Najczęściej są to osoby młode, pochodzące z małych miejscowości, chcące spełnić swój „Sen o Warszawie” i liczące na lepsze oferty pracy lub cud. Określenie pochodzi oczywiście od szklanego naczynia z nakrętką, w którym osoby wracające z domu przywożą pół kilo bigosu, klopsy, gołąbki czy inne przetwory, wciśnięte, czasem na siłę, przez mamę. Mimo, że większość osób mieszkająca w Warszawie jest ludnością napływową (ciężko, żeby po zniszczeniach podczas drugiej wojny światowej w stolicy ktokolwiek został), „warszawiacy” mają dużo do zarzucenia słoikom, a w świadomości niektórych z nich istnieje podział „my miastowi – oni ze wsi”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz